nowości muzyka plastyka kontakt
elektronika ambient chillout publishing


Konrad Kucz 
"Music From The Distance 2"


wydawca: Private edition | 2009r.

PROMOMIX




muzyka
Konrad Kucz

produced by
Konrad Kucz

Kontynuacja ambientowego rejsu. Tym razem inspiracją jest zimna północ.



Konrad Kucz 
"Music From The Distance 1"


wydawca: Private edition | 2009r.

PROMOMIX




muzyka
Konrad Kucz

produced by
Konrad Kucz

To taki daleki rejs statkiem handlowym. Podobnie jak poprzednia moja płyta TATRA, formalnie bliska słuchowiskom bez słów. Pełna morskich odgłosów, leniwa podróż w egzotyczne rejony świata zatapia słuchacza w ambientowy sen.



Konrad Kucz 
"Tatra"


wydawca: Private edition | 2009r.

1. Deeper into the deepest depths
2. Rock bottom
3. High, Higher
4. At the summit
5. Infinity




muzyka
Konrad Kucz

produced by
Konrad Kucz

"Tatra" to po wielu latach mój powrót do ulubionego tematu polskich gór. Tym razem nie ma tu tak silnych odniesień do Polskiej kultury ludowej i muzyki Szymanowskiego jak w moich poprzednich produkcjach "Suita Tatrzańska", "Echa gór". To wyprawa paleontologiczna niczym radiowe słuchowisko bez słów. Zachowana jest chronologia wydarzeń. Ta muzyka wydobywa się z mrocznych, skalnych głębin, i pnie się w górę i w górę. W końcu osiąga szczyt i wydostaje się na zewnątrz wieńcząc tą suitę rozmarzonym utworem. Rozmywa się w górskich przestrzeniach gdzieś w wyższe, nieznane, nieosiągalne rejony.



Konrad Kucz 
"Vita Contemplativa – litania"


wydawca: GENERATOR | 2008r.

1. Litania / Intro
2. Litania I
3. Litania II
4. Litania III
5. Litania IV
6. Litania V
7. Litania VI
8. Litania VII
 9. Litania VIII
10. Litania IX
11. Litania X
12. Litania / Finale

muzyka
Konrad Kucz

produced by
Konrad Kucz
Marcin Bociński

recenzje

Cudowna płyta mili Państwo! Konrad Kucz nie tylko powraca w wielkim stylu, popełniając najlepszy zbiór dźwięków własnego chowu jaki miałem okazję słyszeć, ale także stanowi debiut wydawniczy Generatora, dotychczas doskonałego dystrybutora klasycznej maści elektroniki i nie tylko. Nie będę wnikał która i czego jest to część - to nie ma znaczenia w konfrontacji umysłu z muzyką piękną, poważną, a jednocześnie nie hermetyczną, odizolowaną od rzeczywistości. Konrad Kucz to stara szkoła syntezatorów, ta która winna kojarzyć się z Schulzem, Froese, itd. Latamy zatem wgłąb duszy i umysłu, pozwalamy przenikać się falami kosmicznych ambientów, a pięknu i podniosłości przyspieszać krążenie krwi. Ale, ale - nie tak do końca. Kucz nikogo nie stara się imitować, nie wysyła w kosmos żadnych rakiet, lecz umieszcza swoją muzykę wraz z jej obrazotwórczą energią w pustym kościele, w którym roznoszą się kantaty kleryków biorących udział w nabożeństwach wewnętrznych, nie dla ludu. Panuje zatem niezwykłe skupienie, pokora, a jednocześnie wytężona praca membrany chłonącej jak gąbka przekaz wizualno-myślowo-dźwiękowy niczym katolicki rytuał z udziałem halcjonu. To pewnie siła sugestii, ale jest w tej muzyce coś niezwykle kojarzącego się z modlitwą, z przenoszeniem umysłu i serca w w inną przestrzeń, gdzie Stwórca przemawia do duszy nie korzystając ze słów. Niezwykły jest koloryt zgromadzonych tu nagrań, chociaż ich nazewnictwo i numeracja mogą sugerować jednostajność i monotonię. Klasyczność środków nie stoi także w sprzeczności z atrakcyjnością albumu, który brzmi świeżo i w pewien szalony sposób oryginalnie, niecodziennie, na nowo czarując urokami keyboardu bez liter i cyfr. Nie miałbym nic przeciwko, gdyby taka właśnie muzyka rozbrzmiewała w kościołach podczas nabożeństw - więcej jest w niej dialogu z absolutem niż w trakcie jakiejkolwiek mszy. Gorąco zachęcam wszystkich ateistów.
Jakub Oślak "eliks"
www.postindustry.org

Podniosłe, przydymione akordy wypełniają całą ledwo oświetloną przestrzeń: majestatyczna elektroniczna zaduma to nastrój, w który Konrad Kucz umiejętnie wprowadza Słuchacza już pierwszymi dźwiękami swej niezwykłej, zamyślonej, wręcz intymnej płyty. Piękne alternacje patetycznych, ale nie przesadzonych akordów, zaaranżowane na elektroniczne organy oraz chóry nie pozostawiają wątpliwości, iż dzieło Kucza to poruszające, sekwencyjne Stabat Mater na miarę XXI wieku. Gdyby chcieć jakoś przybliżyć tę muzykę stylistycznie, można by pokusić się o stwierdzenie: Henryk Mikołaj Górecki spotyka Wolframa Spyrę z płyty "Meditationen" - ale to tylko niedoskonałe przybliżenie. Zgadza się jednak, iż formalnie "Vita Contemplativa Litania" to bardziej przyczynek to nowoczesnej muzyki symfonicznej, podczas gdy od aranżacyjnej strony płytą niniejszą Kucz pokazuje, jak świeżo można instrumentować większe formy muzyczne, nie wymyślając przy tym na pozór niczego nowatorskiego. Cała suita porusza, zatrważa, przejmuje - ale i dodaje nadziei, optymizmu. Tak czy inaczej - nie brak tutaj miejsca dla dużych i ważnych emocji. Jeśli - podkreślmy to jeszcze raz - całość nie jest przerysowana, przesadzona, udało się artyście osiągnąć naprawdę wiele. Miłośnicy wytrawnego sekwencjonowania naprawdę również nie będą zawiedzeni - zwróćmy uwagę choćby na wspaniałą (tylko, że trochę za krótką) "Litanię 8". 
Igor Wróblewski 

This is the first release of the Polish Generator-label, and as the title already suggests, it's a nice contemplative affair into symphonic ambient music. I got the impression “Litania” is part of a series of albums of Mr Kucz, as I found at least one other album under the “Vita Contemplativa”-moniker on his website. The highly atmospheric music of “Litania”, which comes in ten parts plus an intro and a finale, is of a free form, gliding and overall relaxing nature. It’s a softly vibrating and pulsating textural tapestry with subtle sequencing patterns, occasional organ passages and Gregorian-kindred prayers, all spreading out its wings like sonic perfume. Some parts, like the second half of “part III” roam in heavenly spheres as the choirs fade in, while there are orchestral parts in “part VI”, soon followed by the sedate, soft waves of soundscapes in the next part. This all make this a rather peculiar but rewarding 55-minute ambient recording which demands active listening. Met vriendelijke groet/Best regards.
Bert Strolenberg
www.sonicimmersion.org

Конрад Куц, один из тех музыкантов, которые уже долгие годы формируют польскую электронную сцену (имеется в виду направление, заданное такими «классиками» синтезаторного звука, как Клаус Шульце и «Tangerine Dream»), но своем альбоме «Litania», ставшем первенцем лейбла «Generator», обратился к духовной составляющей музыки, предприняв попытку соединения церковных песнопений и синтетических созвучий. С одной стороны, идея, пусть и не новая, но хорошая (действительно, не только «тыц-тыц» можно извлекать из этих машин с клавишами и ручками), с другой стороны, не слишком ли замахнулся автор?
Обложка красива – безбрежная водная гладь, одинокая лодочка вдалеке, мирно покачивающаяся на волнах, образы эти полны безмятежности, но, в то же время, предвкушения чего-то значимого, непознаваемого. С первых нот вступления Куц погружает нас в многоголосие церковного хора (немного обработанного на компьютере), грандиозного, накрывающего с головой, пропитанного тем самым ожиданием. Различные фрагменты этой службы кочуют по композициям альбома, а композитор выстраивает вокруг них стены из холодного, отстраненного электронного звука, то замораживая все пространство мелодичными и лаконичными эмбиентными пассажами, то пуская позади основной темы тихий и кроткий пульс ритма. Все хорошо, и очень ровно, но разве подобная музыка не должна вызывать катарсис или хотя бы приближать к нему? Вместо того, чтобы создать что-то грандиозное, Куц упорно делит запись на отдельные треки, иногда останавливаясь, словно не зная, куда ему двигаться дальше, или добавляет в неторопливые звуковые потоки немного рутины, предпочитая заигрывание с секвенсорами, отчего возникает ощущение скуки, незавершенности. Приятная, но обычная в целом работа, которую можно было бы довести до ума – хорошая идея и явно высокие духовные побуждения, двигавшие автором, воплотились в не слишком выразительной, хотя и профессионально сыгранной музыке. 

http://maeror3.livejournal.com



Nemezis 
"Inbetween"


wydawca: SPIREA / VIVO | 2007r.

01. Soviet 
02. La Rotunde 
03. Identity 
04. Madame Rose 
05. Old Ship Hotel 
06. Atom Kinder 
07. Warsaw – Lodz – Warsaw 
08. There is Less and Less Time 
09. Aerodrome 
10. Queen Mother 
11. Musique de Film 
12. Species

muzyka
Konrad Kucz
Marcin Bociński
Łukasz Pawlak
Maciej Staniecki 
Dariusz Bilski 
Patrycja Olton 
Marcin Swiderski 
Centrum

produced by
nemezis

recenzje

Nemezis to bezdyskusyjny klasyk polskiej muzyki elektronicznej. Płyta "Inbetween" jest pierwszym od 6. lat nowym albumem formacji. Elektronika, ambient, nowe brzmienia. Piękna, delikatna, niezwykle plastyczna, wyrastająca z najlepszych tradycji muzyka. Nagrań dokonano w okresie między wrześniem 2006 a czerwcem 2007 w składzie: Łukasz Pawlak, Konrad Kucz i Marcin Bociński.

Nie jednym Skalpelem polska scena elektroniczna stoi. Oto znakomita płyta z muzyką chwilami blisko dokonań wrocławian i podobnie jak one miłą w słuchaniu. Konrada Kucza pamiętamy dobrze z grupy Futro (z Kasią Nowicką w składzie), nieco słabiej z projektów solowych z kręgu wyciszonej, medytacyjnej elektroniki. Łukasz Pawlak, na co dzień szef Requiem Records, to postać związana ze sceną muzyki ambient i postindustrialnej jeszcze od czasów, gdy tę ostatnią wydawało się na kasetach. Marcin Bociński to z kolei uzdolniony producent, odpowiedzialny za brzmienie ich wspólnego tria Nemezis. Oparte na głębokim brzmieniu kontrabasu, połamanych syntetycznych rytmach lub strzępkach jazzowych partii perkusyjnych, łagodnych plamach syntezatorów i przetworzonych partiach wokalnych. Nemezis tworzy utwory pełne ukłonów dla najciekawszej muzyki elektronicznej z lat 90., całego nurtu ambient techno, z Irresistible Force i Biosphere na czele. W historii tego gatunku wszyscy trzej orientują się zresztą znakomicie. Elektronika w wykonaniu Nemezis jest - o dziwo - nienowoczesna, wręcz nostalgiczna, zawieszona poza czasem. Niezwykle przy tym wyciszająca samymi barwami i wysmakowana w najdrobniejszych detalach. Ładna i funkcjonalna zarazem - czymś takim można przecież zmyć z siebie cały stres i pośpiech dnia. 
BARTOSZ CHACIŃSKI / PRZEKRÓJ



Konrad Kucz feat. Łukasz Pawlak
"TUBEPHONIUM"


wydawca: Private edition | 2007r.

1. Sirens
2. Nemestesse

3. Tube of Paradise vol. I

4. Sirens II

5. Sandy Coast

6. Tube of Paradise vol. II

7. Horn Dream
8. Tubephonium

muzyka
Konrad Kucz

produced by
Konrad Kucz

Brzmieniowo i stylowo jest to kontynuacja cyklu WRZOSOWISKA. Miekki, ciepły i "bezpieczny" minimal ambient. Sporo akustyczny sampli (tuba, puzon, fagot).



Konrad Kucz 
"Nagrania bardzo archiwalne 1989–2004"


wydawca: REQUIEM Rec | 2004r.

cd I
1. Intro
2. Opera Nova (mix)
03. Sesja 4 
4. Sesja 5
5. Grunwaldo
6. Macte
7. Kiepiura
08. Eufemizmy (mix)
9. Monica
10. Autostrada
11. Tititati
12. Jelene
13. Muzyka Lekka i przyjemna
14. EG
15. Qutro

cd I
1. Organio
2. Sanctissi
03. Vox Angelica II
4. Vita Contemplativa III
5. Siwe mgły
06. Ponad szczytami
7. Wietrze, wietrze wiosenny
8. Powrót
9. Waltornium o zmierzchu
10. Gór lica
11. Gorące babie lato 2
12. Błękit na koniec dnia

muzyka
Konrad Kucz

produced by
Konrad Kucz

recenzje

Podwójny album dokumentujący prawie 20 lat twórczości Konrada Kucza. Znajdziecie tu cały przekrój jego dotychczasowej drogi artystycznej. Artysta przygotował płynny zbiór różnorodnych, archiwalnych utworów. Od kontemplacyjnej zadumy, pełnej rozmachu (Angelo Badalamenti, Brian Eno), poprzez bardziej klasyczne zacięcia (Tangerine Dream, K. Schulze), po mroczne, ciężkie postindustrialno - awangardowe struktury (The Residents, Psychic TV), aż do brzmień najbardziej znanego zespołu, który współtworzył Konrad - Futro. Podsumowując płyta pełna niespodzianek, prawdziwa perełka, gratka dla fanów jego muzyki. 

Zaproszenie w dość niezwykłą podróż poprzez kawał historii polskiej muzyki elektronicznej. Konrad Kucz nie jest - jak to się dziś niepokojąco mówi - "postacią medialną", pewnie najbardziej rozpoznawalny jest z grupy Futro, ale przecież od blisko 20 lat pozostaje twórcą płodnym i niezmiennie ciekawym świata. W tym czasie stworzył i opublikował 15 (!) dość zróżnicowanych, ale konsekwentnych materiałów. Wybór z tych publikacji, a także nagrania rozproszone i koncertowe złożyły się na "Nagrania bardzo archiwalne". Te 27 utworów to coś więcej, niż portret jednego artysty, ale też przewodnik po fascynacjach, olśnieniach i mieliznach polskich elektronicznych fanów tej epoki, gdy świat analogowych syntezatorów spotkał się z technikami cyfowymi. Pod koniec lat 80. Kucz zaczynał pod znakiem hałaśliwych nagrań natchnionych industrialem. Potem pojawiła się fascynacja klasyczną muzyka elektroniczna lat 70.: Tangerine Dream, Vangelisem, Kraftwerk, Brianem Eno. Wreszcie pełne dystansu i zdrowej ironii flirty z techno pop lat 90. Na ścieżce tej Kucz szybko zaznaczył ambicję przemówienia własnym głosem, zestawiając te szkoły z wątkami ludowej muzyki Mazowsza i Tatr. Jako inspiracje przywoływał Szymanowskiego, Kilara, Góreckiego. I nawet gdy szykował przebojowe numery beatowe korzystał z sampli dobywanych z takich płyt jak np. "Polski Związek Mikrofalowców - ABC Telegrafii" czy też "XXX lat Szkoły Ruchu Drogowego Milicji Obywatelskiej im. F. Zubrzyckiego 1955 - 80". Ów retro avant pop oraz bardziej dynamiczne i zwarte nagrania zbiera pierwsza płyta kompilacji. Druga płyta to przestrzenna porcja słowiańskiego ambient - delikatna i liryczna. Nie ma tu mrożących krew w żyłach odkryć, nie brakuje jednak autentycznej pasji, dobrego humoru i szlachetnie zawiązywanych kojących klimatów. Tyleż barwna, co imponująca kolekcja.
Rafał Księżyk



Konrad Kucz 
"Wrzosowiska"


wydawca: Private edition | 2003r.

1. Wrzosowiska I
2. Wrzosowiska II
3. Wrzosowiska III
4. Wrzosowiska IV
5. Wrzosowiska V
6. Wrzosowiska VI
7. Wrzosowiska VII
8. Wrzosowiska VIII

PROMOMIX

muzyka
Konrad Kucz

produced by
Konrad Kucz

Ambient orkiestrowy. Przypomina trochę 3 symfonie H. M. Góreckiego. Pełny relaks.



Konrad Kucz 
"Soporus"


wydawca: REQUIEM Rec | 2003r.

01. bory białowieskie 1
02. dramatix (string Wojciech Appel)
03. tuchola
04. bezkresne łąki 2 (live zef'97 Pisz)
05. breathe (cały utwór)
06. bory białowieskie 2 
07. bory tucholskie cz.1
08. bory tucholskie cz.2

muzyka
Konrad Kucz
Wojtek Appel ("Dramatix")

produced by
Konrad Kucz

recenzje

O tym, że Requiem aspiruje do grona wytwórni wydających przyjazną słuchaczowi muzykę wiedzą wszyscy zorientowani w tzw. branży. Kolejne tytuły tej oficyny ugruntawiają jej pozycję i uprawdopodabniają szansę na rzeczywiste narodziny firmy publikującej albumy o sporym komercyjnym potencjale. Najnowszy materiał Konrada Kucza, znanego z popowego Futra, nie wnosi wiele nowego do wizerunku wytwórni, a potwierdza jej profil. Przyjemna elektroniczna muzyka ambient. Czasem lekko dubująca, częściej lajtowo pejzażowa. Impresjonistyczna podróż malowana syntezatorowymi barwami i marzycielską manierą kompozytora. "Spokój, wyciszenie i masa pozytywnej energii", muzyka podniosła i gładka, ciepła i miła. Bez zaskoczeń - to mała wada, ale nie jest przyjemnie być zaskakiwanym wtedy, gdy układamy się do snu. 
JL (GAZ-ETA 11 wrzesień 2003)

Że tak sobie pozwolę określić tą muzykę jako takie Biosphere spacerujące sobie po wiosennym i radosnym lesie ;) 
E g o 13:50, 21 lis 2006 (CET) - internauta

"Soporus" to zeszłoroczna płyta członka klubowego Futra. Album nie jest debiutem Konrada Kucza. Artysta, zanim został członkiem Futra, nagrywał kasety z ambientową elektroniką. Taka też jest solowa płyta Kucza. "Soporus" wpisuje się z jednej strony we wcześniejsze dokonania Kucza, z drugiej w nowy profil wytwórni Łukasza Pawlaka. W przeciwieństwie do części wydawnictw Requiem, które częściowo nadal emanują mrokiem, lub przynajmniej jakąś tajemnicą, "Soporus" jest czystym, niczym nie zmąconym relaksem. Muzyka w niewielkim stopniu zakłóca ciszę. Nie znaczy to, że naprawdę nic nie słychać, czego doświadczamy niejednokrotnie słuchając płyt niektórych "eksperymentatorów". Przeciwnie, słychać leniwie sączące się z głośników dźwięki, które koją. Już same tytuły - "bory białowieskie 1", "tuchola", "bezkresne łąki 2" - jednoznacznie określają klimat albumu. "Soporus" to pastelowa, beztroska elektronika, rodzaj etno-ambientu. Kucz, w przeciwieństwie np do Humar Error, który zajmuje się życiem miasta, zainteresowany jest naturą i przyrodą. Wysłuchanie jego muzyki sprawiło mi wiele przyjemności i wprowadziło w dobry nastrój. Rolą sztuki jest nie tylko ukazywanie mroków i ciemnych stron świata. Życie bywa piękne. Tak jak muzyka Konrada Kucza. Dlatego cieszę się z tego, że Łukasz Pawlak odważył się przyjąć na siebie niewdzięczną rolę propagatora muzyki miękkiej, łagodnej, ale jednocześnie dobrej. "Soporus" to kolejna udana pozycja w zbiorach Requiem.
Andrzej Korasiewicz 18.02.2004 (ALTERNATIVEPOP) [9]



Konrad Kucz 
"Venta"


wydawca: Privates edition | 2003r.

1. Venta I
2. Venta II
3. Venta III
4. Venta IV

PROMOMIX

muzyka
Konrad Kucz

produced by
Konrad Kucz

Nagrania zrealizowano na starych elektrycznych organach produkcji radzieckiej ELEKTRONIKA EM-14 oraz brzmienia AIR CHOIR z Korga TRITON LE ("Venta 1"). 



Konrad Kucz 
"Waltornium"


wydawca: Private edition | 2002r.

1. Waltornium
    - o nocy
    - o zmierzchu
    - waltornium słońca
    - o morzu
    - o świcie
2. W gorących promieniach zachodzącego 
    słońca
3. Księżyc wschodzi
4. Moja litania
5. Księżyc zachodzi
6. A za dalą dal....

PROMOMIX

muzyka
Konrad Kucz

produced by
Konrad Kucz

To klasyczny senny ambient, inspirowany płytą DISCREET MUSIC – Briana Eno. Utwór "Waltornium o nocy" użyty w czołówce programu "Czarno-biały" w telewizji PULS.



Konrad Kucz 
"Bezkresne łąki"


wydawca: Private edition | 1999r.

1.Bory Białowieskie
2.Breathe
3.Bory Tucholskie 1
4.Bezkresne Łąki 2
5.Bory Tucholskie 2

PROMOMIX

muzyka
Konrad Kucz

produced by
Konrad Kucz

recenzje

Odległe porykiwania żubra otwierają „Bory Białowieskie". Na ich tle samotnie rozplanowane odgłosy przeszkadzajek, szumy przechodzące między kanałami, ledwo zarysowane oszczędne takty. Wszystko to tworzy miłą, powabną atmosferę w którą wchodzi hipnotyzująca sekcja rytmiczna na tle której wiruje wprowadzając nas w transowe wyciszenie ledwo zaznaczona melodia. Wyszukana struktura i niekonwencjonalne dobieranie barw buduje niebanalną impresję gdzie leniwe formy wciągają niczym narkotyk. Zakończenie to zgubienie sekcji i powrót do odrętwiałych dźwięków, pełnych przestrzenności odgłosów wykorzystanych na początku z dodaniem świergotów ptaków na tle minimalistycznych wtrętów. Breathe" to jak dla mnie fenomenalne odniesienie do Biosphere. Samotny basowy pomruk otoczony powtarzalną przytłumioną strukturą oraz sample przypominające omiatający nas wiatr z niespodziewanym dodatkiem w postaci dubowej sekcji tworzą majestatyczną atmosferę. Dłuższa wersja ma czysto ambientowy wstęp o minimalistycznym charakterze i tym silniej na wyobraźnię wpływa dźwięk basu. „Bory tucholskie cz.1" to czysty enowski ambient ledwo wzbogacony samplami treli ptactwa, zmieszanego z wyciem skarżącego się basiora i porykiwaniami zaznaczającego terytorium żubra. Jednak artysta wzbogaca go o rytm dawkując konstrukcję tworzącą zręb melodii, dodając ambientowej fakturze pulsującej dynamiki znowu w mocno podkreślonym dubowym stylu przez co na dalszym planie utwór jest marzycielski, na bliższym pogodno - sympatyczny. Na Soporusie utwór ten przechodzi w część drugą a tu ryk żubra urywa go i wchodzimy w przedzielające tą suitę „Bezkresne Łąki 2". T wersja studyjna tego utworu gdzie ambientową konstrukcję opleciono nowoczesnymi formami współczesnych brzmień dubu. Odgłosy łąki w promieniach letniego słońca przygrzewającego z góry - trele ptaków, cykady, szum trawy i nagle nastrojowe syntezatorowe subtelności w ambientowym stylu wsparte dubowymi zakrętasami w złagodzonej laswellowskiej stylistyce. Spokojny rytm i delikatna melodia tworzą niesamowitą kreację pełną relaksacji ale i pewnej podskórnej zadumy. Ta muzyka wchłania słuchacza który zatraca się w jej pastelowym brzmieniu. Subtelnie w oddali słychać pohukiwania sowy a muzyka snuje się leniwie z głośników miękkimi dźwiękami. W części drugiej Borów Tucholskich zmianą jest podkład który ma bardziej industrialny charakter ale minimalistyczna forma pozostaje a na koniec Kucz funduje nam oczyszczającą wszystko burzę z deszczem. Skomasowana kwintesencja stylu tego artysty. Jeśli ktoś nie słuchał - o kuczyzmie nie wie za wiele. A warto. (8.82/10)
Dariusz "SPAWNGAMER"Długołęcki (MOOZA 8/10/02)



Konrad Kucz 
"Babie lato"


wydawca: SOUND–POL (MC) | 1999r.

1. Gorące Babie Lato
2. Pobłogosław Panie
3. Drzemał Jasiek przy strumyku
4. Wiśniowy Sad Antoniego
5. Świt nad jeziorem Lipczynek
6. Folk 7
7. W gorących Promieniach Zachodzącego 
    Słońca
8. Wiosenny powiew
9. Folk 6
10. Gorące Babie Lato

PROMOMIX

muzyka
Konrad Kucz

produced by
Konrad Kucz

recenzje

Odległe pastelowe pejzaże malowane pociągnięciami klawiatury. Znowu Kucza czarowanie narkotyczną muzyką. Ten minimalizm tworzy mimo ascezy wielobarwną tkaninę rozpościerającą słuchaczowi wielce miłą dla ucha nastrojowość. „Gorące babie lato" to tęskne, zadumane dźwięki iskrzące się wstawką syntezatora określającego tą porę roku jako przyciągającą nasze wspomnienia a końcowy przelewający się dźwięk jest jak refleks słońca odbitego na zdjęciach...„Pobłogosław Panie" - błogie, miękkie granie z wplecionym świetnie ludowym zaśpiewem i grą skrzypek zza przypiecka. Tu więc dobitnie Kucz realizuje swój projekt ethno ambientu przepięknie wsparty dodaniem sekcji smyczków nadających kompozycji czegoś wzniosłego. Kolejne barwy syntezatorów wspomagają niesamowite, relaksacyjno zadumane wrażenia niesione przez ten utwór. Kolejna klasyczna pozycja folklorystyczna „Drzemał Jasiek przy strumyku" to piękna impresja z szumem strumyka i wpleceniem skocznego, ludowego tańca. No i zaczyna się nie zgadzać z programem na okładce kolejność utworów jako że trzeci jest Folk 7 który jest w trackliście szósty, co burzy kolejność ale najbardziej zaskakującą nieścisłość wprowadza utwór siódmy mający mieć 6.37 a w rzeczywistości trwający 8.29 -ale nie to jest tu istotne. Kucz umieścił dwie, krótkie muzyczne dygresje, które nazwał Folk 6 i 7 .Szóstka to trele ptaków wplecione w typowo ludową melodię poprowadzona ciekawą, ciepłą barwą syntezatora. Siódemka znowu świergoty ale z dodaniem świerszczy i kolejna wariacja wesołej piosnki z mazowieckich przyzb. „Wiśniowy sad Antoniego" bardzo enowski początek z brzmień przypominających gitarę, minimalistyczne rozwinięcie, rozmarzony, miły klimat letniego lenistwa. Prawie czuć te owocowe drzewa przepuszczające zza konarów żar słońca a kolejne dźwięki nadają całości metafizycznej głębi opowieści o tym jak cudowna potrafi być każda chwila w obcowaniu z przyrodą. „Świt nad jeziorem Lipczynek" oparto również na odgłosach fauny z pozostającą na odleglejszym planie kolejną transpozycją ludowej melodii granej niezwykle ciepłą barwą. Dziwny jak na nurt ambientowy minimalizm bo promieniujący radością i kojącym spokojem co jak na zamierzenia tego gatunku posługującego się zimnymi dronami tworzy oryginalne ukazanie tego stylu. Z tym, że druga część tego utworu przechodzi w typowe ambientowe granie pełne dysonansów i dźwiękowych plam tyle, że bogatych w wzajemne przenikania. „W gorących promieniach zachodzącego słońca" właściwie sam tytuł zwięźle streszcza całość utworu. Moja ulubiona kompozycja na tym krążku z pięknymi wstawkami tworzącymi fenomenalny klimat iluminacji. „Wiosenny Powiew" -zadumana, zwiewna atmosfera przypominająca soundtrack do...hollywodzkiej romantycznej opowieści. Poprowadzenie tej kompozycji idealnie wpasowuje się w konwencję tych obrazów. Gdyby ktoś Kuczowi zaproponował miejsce tamże obok Kaczmarka to kto wie...."Gorące Babie Lato 2" kolejne odgłosy żywych stworzeń i szemranie strumyka...kolejne tęskne dźwięki a wszystko zaskakująco wsparte progrockową w brzmieniu gitarą elektryczną dodającą całemu obrazkowi odrobinę psychodelii. Słońce mruga do nas ciepłem, my na łące mrużymy oczy wylegując się w jego cieple i marzymy a właściwie kontemplujemy tą przemijającą przewspaniałą chwilę zapętloną dodatkowo dodaną sekwencją. Wirujące takty nadają tej próbie przełożenia na język muzyki tego co mogą poczuć nasze zmysły wzroku i dotyku dodatkowego splendoru. Tak obrazowe kompozycje to naprawdę rzadkość. Niech sam Konrad oceni tą płytę: „Ta płyta kończyła pewien okres w moim życiu. Okres kontemplacji i bujania w obłokac. Potem przyszedł czas na radykalne zmiany które były bardzo potrzebne. Zaczął się okres Futra. Może kiedyś wrócę do tych projektów żeby zrealizować je od nowa z folk muzykami. Ale z mojej praktyki wiem już że na ich twórczy udział nie mogę liczyć. Wszystko trzeba rozpisać na nuty i kazać zagrać. To niezmierna rzadkość trafić na osobowość twórczą wśród muzyków folk. Ale się zdarzają. Z pewnością definitywnie odrzucam łączenie techno bitów i w ogóle bitów, agresywnej elektroniki. To nie ma przyszłości, to się gryzie. Myślę że tylko dyskretne łączenie syntetyka z akustyką ma sens. Zawsze wzorem będzie w tym względzie Vangelis." Wierzcie mi, jeśli nic nie macie Kucza to sięgnijcie przynajmniej po tą pozycję. Według mnie najciekawszy album w jego dorobku.
Dariusz "SPAWNGAMER"Długołęcki 9.10.99 MOOZA



Konrad Kucz 
"Vita Contemplativa – mirabilia"


wydawca: SOUND–POL (MC) | 1995r.

1. Staba Mater
2. Vox Angelica
3. St. Franciscus
4. Vox Angelica 2
5. Mirabilia 1
6. Mirabilia 2
7. In Nomine Dei

PROMOMIX

muzyka
Konrad Kucz

produced by
Konrad Kucz

recenzje

Vita Contemplativa czyli "Życie w kontemplacji" to cykl kompozycji inspirowanych wiarą katolicką . Płyta "Mirabilia"/"Cuda" jest moim drugim w kolejności dziełem po tytułowej "Vita Contemplativa", która powstała pięć lat temu. Wszystkie utwory z tego cyklu nagrałem w czasie moich licznych koncertów w polskich kościołach. "Mirabilia" jest także wykonana na żywo 14.04.97r. w warszawskim kościele św. Józefa na Woli. Polskie kościoły i klasztory posiadają tę specyficzną aurę modlitwy i duchowego uniesienia, która mnie zainspirowała do nagrania tej dziwnej, nieco minimalistycznej muzyki. Wszelkie odgłosy wnętrz klasztoru, ciche szepty modlących się zakonników już tworzyły muzykę samą w sobie. "Vita Contemplativa - Mirabilia" jest muzyką kontemplacyjną, impresją uczuć jakich doznaje się po długich modlitwach i medytacjach. Muzyka przez wieki silnie wspomagała wiarę i była jej istotnym dopełnieniem. Wiele wybitnych, poważnych dzieł powstało w inspiracji religią i wykonywano je w świątyniach. Dziś niemal wyłącznie pierwszeństwo do tego rodzaju inicjatyw zdaje się mieć piosenka oazowa jakby zapominając że wielbić Boga można różnymi językami sztuki - nawet tymi nie do końca dla wszystkich zrozumiałymi. Mam ogromną nadzieję, że "Vita Contemplativa - Mirabilia" zadziała wyciszająco, a może nawet sprowokuje niewierzących do zaangażowania się w metafizyczny świat chrześcijańskiej duchowości.
Konrad Kucz (1995)



Konrad Kucz 
"Vita Contemplativa"


wydawca: SOUND–POL (MC) | 1993r.

1. Vita Contemplativa I
2. Vita Contemplativa II
3. Vita Contemplativa III
4. Vita Contemplativa IV
5. VIta Contemplativa V

PROMOMIX

muzyka
Konrad Kucz

produced by
Konrad Kucz

recenzje

W gronie artystów pokoleniowej zmiany warty rodzimej el-muzyki Konrad Kucz należy do twórców najbardziej orginalnych. Jego publiczny debiut miał miejsce w warszawskim klubie Park w 1988r. Od tamtego czasu Konrad Kucz wziął udział w kilkunastu koncertach m.in. "Bliskich spotkań z muzyką S-F", Górze Szybowcowej oraz w kościołach i klubach studenckich. Jak mi się wydaje stylowo najbliższa mu jest twórczość Briana Eno. Na równi inspirują go polski folklor i muzyka rodem z "Warszawskiej Jesieni". Oddaje hołd Karolowi Szymanowskiemu. Dorobek Konrada Kucza obejmuje utwory oparte przede wszystkim na technice samplingowej. "Suita tatrzańska" i "Cosmo" jeszcze nie zauważona przez wydawców, kaseta "Sny polskie" oraz parę obszernych dotąd nieznanych nam realizacji, to dotychczasowe dokonania muzyczne tego kompozytora. Profesjonalnie Konrad Kucz zajmuje się również grafiką. "Vita Contemplativa" jest zbiorem pięciu jednorodnych nagrań, których powstaniu przyświecała mistyka religijna. Jako dźwiękowe próbki posłużyły gregoriańskie chorały i dzwony w Lourdes. Oprócz samplerów wymienione zostały syntezatory analogowe i cyfrowe (Roland, Moog, Korg, Yamaha). Suita odwołuje się do stanów świadomości na codzień głęboko ukrytych - do duchowych uniesień, osobistego wyznawania wiary. Materia nagrań została skonstruowana zaledwie w kilku zamglonych i rozwianych planach. Delikatne, a zarazem podniosłe dźwięki odbieramy jak duchowe przesłanie z mistycznego oddalenia. Refleksja i zaduma są kwintesencją prywatnej liturgii nazwanej przez kompozytora "Vita Contemplativa".
Jerzy Kordowicz (MUZYK 1993)