|
|
|
|
|

|
Konrad
Kucz
"railroad paths"
wydawca: GENERATOR
| 2008r. |
|
PROMOMIX |
muzyka
Konrad Kucz
produced by
Marcin Bociński |
|
info
Railroad Paths – to taka podróż świat przeszły w muzyce elektronicznej lat 70tych. Pełna epigonicznych i manierycznych elementów jest muzyką skomponowaną z premedytacją. Niczego nie odkrywam i niczego nowego nie wytyczam. Natomiast świetnie się bawię. I to właśnie chciałbym przekazać wszystkim tym którzy kochają wszystko to co najlepsze w tym gatunku. Wydaje mi się że udało się to 100% dzięki moim kochanym "gratom" ARP ODYSSEY i innym analogom które aż piszczą ze szczęścia kiedy je "sekwencyjnie łaskotałem".
|
|
recenzje
Nie ma znaczenia czy lubisz pociągi, czy cenisz generator.pl i Konrada Kucza, czy brzmienia tradycyjnych syntezatorów w typowo berlińskim wydaniu to Twój miód na młyn wyobraźni i schłodzona, niegazowana woda na duszę umęczoną miastem, wsią, górami i lasami. "Railroad Paths", wydany jakby od niechcenia, dla zabawy, ot, bo artystę naszła ochota, to doskonały przykład że klasyczna elektronika, taka z sekwencerami, moogami i galaktycznym landschaftem, ma w sobie ukrytą moc do której docierać można jedynie etapami. Polacy na tym polu od zawsze wydawali mi się jedynie imitacją berlińskich kosmonautów, których zachodnio-niemieckie cuda na czarnych płytach zaczarowały w swoim czasie nadwiślańskie umysły nie gorzej niż prog-rock czy zimna fala. To nie tylko dźwięki - to cała estetyka, biuro podróży umysłu, które wyjątkowo skutecznie dociera do współczesnych romantyków, samotnych kontemplatorów cudów stworzenia, inżynierów poezji i melanholii zaprogramowanej w loopy, pasaże, głosy, i klawiszowe czarodziejstwo. Płyta Kucza udowadnia, jakie to wszystko potrafi być łatwe i przyjemne, a jednocześnie fascynujące, zabierające myśli gdzieś ku zorzom polarnym, lub w reportaż rodem z "Sondy" o układach scalonych. I żeby była jasność - zero wstydu i zero tandety, która wciąż prześladuje rodzime niezależne wydawnictwa niczym szpieg z krainy wielkonakładowych deszczowców.
eliks [3 stycznia 2009] www.postindustry.org
|
|
|
|

|
Konrad Kucz
"Raw material"
wydawca: Private edition
| 2007/08r. |
|
1. Robotic Missions
2. Pergolessi in Space
3. Wood I
4. Debuss
5. Stuntman (cover)
6. Mallotronicum
7. Wood II
8. Laloo
9. Berliner
10. Gór Lice (live)
PROMOMIX |
muzyka
Konrad Kucz
Edgar Froese
produced by
Konrad Kucz |
|
recenzje
"Raw Material" jak nazwa wskazuje jest takim zlepkiem nagrań które nie znalazły się na oficjalnych wydawnictwach. Są tu krótkie formy utrzymane zdecydowanie w konwencji
"Berliner schoole". "Robotic Missions" który tak bardzo spodobał się forumowiczom "Studio-nagrań" jest tutaj w wersji bez wokalu, polecam także cover Edgara Froese
"Stuntman".
|
|
|
|

|
Konrad Kucz
"Echa gór"
wydawca: Private edition
| 1997r. |
|
1. A gdzieżeś Ty Mój Jasiu
2. Krzesany Szpiglasowy
3. Siwe mgły
4. Krzesany Kondratowy
5. Noc w Kościeliskach
6. Dolina Śpiących Rycerzy
7. Rusinowa polana
8. Krzesany Sabałowy
9. Budź pozdrowiono Góralsko muzyko
bonus track:
10. Giewont
11. Taniec Góralski
PROMOMIX |
muzyka
Konrad Kucz
produced by
Konrad Kucz |
|
recenzje
Oto przykład przedsiębiorczego twórcy, który nie oglądając się na nikogo,
postanowił sam wydać sobie muzykę z najnowszym materiałem. Artysta przenosi nas w
świat poezji, marzeń i .....wielkich niedostępnych gór. Wiele utworów
bazuje na autentycznym polskim folklorze góralskim. Zrealizowane na syntezatorach i samplerach
zaskakują swa forma – urzekają jej prostota i delikatnością. Widać
tu także pewne ślady wpływów muzyki współczesnej. Kompozycje łagodne, nastrojowe
przeplatają się z pełnymi ekspresji i dynamizmu. Do tych ostatnich należy
seria "Krzesanych – szpiglasowy, kondratowy i sabalowy". Jest to naprawdę
wyjątkowa muzyka, która powinna szybko znależc sponsora – wydawcę
by mogła dotrzeć do nas na krążku CD. Zasługuje na to.
BAJTEK 4/96
|
|
|
|

|
Konrad Kucz
"Suita tatrzańska"
wydawca: DIGITON (MC) | 1996r. |
|
1. Wodogrzmoty Mickiewicza
2. Na rusinowej płani
3. Ponad szczytami
a. Doliny, doliny
b. Halny nad Mięguszowieckim Kotłem
4. Idzie bystro wodo
5. Jaworzyńskie turnie
6. Siklawa
7. Krzesany
8. Siwa mgła
PRMOMIX |
muzyka
Konrad Kucz
Jolanta Kawulok – vocal, violin
Tolo Michałek – vocal
Piotr Zgorzelski – ocarin, vocal, drums
produced by
Jacek Kufirski
mastering
J. Kuraszkiewicz
|
|
recenzje
Jest to trzecia kaseta w dorobku tego artysty (nie licząc jego udziału w kilku płytach składankowych). "Suita..." jest niewątpliwie najdojrzalszym materiałem, pośród jego opublikowanych kompozycji. Muzyka ta nawiązuje do twórczości wielkich kompozytorów, takich jak Karol Szymanowski i H. M. Górecki. Warto jednak od razu zaznaczyć: nie jest to muzyka "poważna". Twórczość Kucza należy do kręgu tzw. el-muzyki. Takie jej zaklasyfikowanie jest jednak bardzo powierzchowne i niepełne bowiem nieobca tej muzyce jest estetyka muzyki współczesnej, zwłaszcza symfonicznej. Oczywiście wszystkie barwy - zarówno orkiestry, jak i fortepianu - pochodzą z syntezatorów i samplerów, co stwarza bardzo szczególną aurę brzmieniową. Artysta łączy tu różne, wręcz skrajne technologie, co czyni to brzmienie niepowtarzalnym. I tak, obok nowoczesnych samplerów i cyfrowych syntezatorów, możemy też usłyszeć piękne analogowe "stringi" i flety ze starych KORGów POLYSIX i MS20, jak też efekty specjalne z MS10. Nie instrumenty jednak stanowią o jakości muzyki - one są jedynie jej nośnikami. "Suita Tatrzańska" to nie tylko muzyka quasi symfoniczna, to również bardzo udany mariage
"elektroniki" z polskim folklorem. Zafascynowany muzyką góralską, z niezwykłą subtelnością maluje Kucz krajobraz polskich Tatr. Trzeba tu zaznaczyć, że kompozycja o której mowa, powstała na przełomie lat 80/90 długo przed boomem na "ludowszczyzne". Zresztą Kucz proponuje zaupełnie inne spojżenie na muzykę góralską - bardzo liryczne i niezwykle malownicze. Są to cechy wyróżniające jego twórczość, zarówno muzyczną, jak i plastyczną. Muzyka Kucza przynosi nam bardzo różne nastroje - od bardzo ekspresyjnych i pełnych grozy "Wodogrzmotów", przez nieco rozmarzoną "Rusinową Płań", aż po prawie senną, refleksyjną "Siwą mgłę" Album Kucza jest zatem nie tylko muzyczną ucztą dla słuchacza, ale
również niezwykle kolorową "opowieścią" o polskich Tatrach - sugestywnie pobudzającą wyobraźnie odbiorcy. Muzyka Konrada Kucza jest nie tylko ciekawym zjawiskiem, ale wręcz świerzym oddechem polskiej el-muzyki. Jest to znakomita muzyka "eksportowa" naszej kultury el-muzycznej. Miejmy zatem nadzieje, że album ten ukaże się w wersji CD. Tych którym spodoba się ta muzyka, z pewnością ucieszy fakt, iż gotowa jest już druga część "Suity tatrzańskiej", zatytuowana "Echa gór". A więc Panowie Wydawcy.....do dzieła!
Piotr Ługowski MACHINA 10/96
Jest to niezwykła muzyka. Pełna liryzmu i subtelności, a jednocześnie zawierająca ogromne emocje. Jest dźwiękową opowieścią przeżyć kompozytora podczas pobytu w Tatrach. Każdy z utworów jest odzwierciedleniem górskiego krajobrazu, przyrody lub pogody. Z pewnością też muzyka odzwierciedla emocje, które towarzyszyły oglądaniu i przeżywaniu tych zjawisk. Muzyka ta ma bardzo różnorodny, bogaty charakte. Pełno tu odniesień do muzyki poważnej: brzmienia orkiestry smyczkowej, quasi orkiestrowa faktura niektórych utworów..... Wszystko to razem czyni te nagrania niepowtarzalnymi. Słuchając tej muzyki, można niemalże zobaczyć wszystko to co autor chciał pokazać. Jej oddziaływanie jest bardzo sugestywne. Pełna radości i optymizmu, zawiera także momenty pełne napięcia i grozy. Obok barw smyczkowych i typowo elektronicznych, autor powierzył też znaczącą rolę w jednym z epizodów wielkim kotłom orkiestrowym. Ich emocjonująca partia solowa w jednym z utworów wspaniale oddaje żywiołów w przyrodzie. Jeszcze jednym, wyróżniającym tę płytę walorem jest udział kapeli góralskiej, śpiewające ludowe pieśni. Szkoda tylko, że autor nie poświęcił tym
wykonawcom zbyt wielu utworów. Bez wątpienia jest to jedna z najciekawszych płyt które ostatnio się ukazały.
P.L. BAJTEK wrzesień 1995
|
|
|
|

|
Konrad Kucz
"Live"
wydawca: Private
edition | 2000r. |
|
1. M1
2. Grunwaldo
3. Autostrada
4. Mirabilia II
5. Grunwaldo II
6. In Nomine Dei
7. Starguard
8. Macte
9. Mabisonic
10. Sequenc
PROMOMIX |
muzyka
Konrad Kucz, Paweł Skaliński,
Grzegorz Leczkowski, Krzysztof Droń,
Marek Biliński
produced by
Konrad Kucz
|
|
recenzje
LIVE - Kucza jest wybranym materiałem koncertowym od jego artystycznych początków, czyli od 1988r. kiedy to debiutował w warszawskim klubie PARK. Mamy tu najciekawsze fragmenty występów Konrada głównie na słynnych ZEFach w Piszu, ale także pojedynczych występach w Stargardzie Szczecińskim, Gorlicach, Łodzi. Nie wszystkie rejestracje są dobre technicznie ale nie o taką jakoś tu chodzi. Jak to zwykle bywa muzyka improwizowana przynosi czasem wiele miłych niespodzianek, impulsywnych "kompozycji z nikąd". To domena klasycznej muzyki elektronicznej i ambientu. W tychże gatunkach poznajemy Konrada na tym na poły bootlegowym krążku. Od swoich początków artysta współpracował z
gitarzystami "klimatycznymi" (tak ich określał). Jak się okazuje dosyć trudno w srodowisku muzycznym takich znaleść. Styl Kucza niewiele ma wspólnego z muzyką rockową, ale są też momenty dynamiczne ("Macte"). Przeważa jedna jak zwykle senny, minimalistyczny nastrój "Mirabilia", "Grunwaldo II", "In Nomine Dei". Na szczegółną uwagę zasługuje improwizacja Pawła Skalińskiego - niczym polski Robert Fripp pokazuje jak nieograniczone możliwości kreacji dźwięku dają nowoczesne przetworniki gitarowe. Konrad Kucz uwielbia robić remixy, pastisze innych artystów ("Mabisonic" - Marka Bilińskiego). Należy do osobowości z poczuciem humoru. Jego "Autostrada E 91" jest dowcipną przeróbką
piosenki z przed lat grupy AURA (zamieszczonej na singlu "XXV lat Szkoły Ruchu Drogowego MO im. F. Zubrzyckiego 1955/80"). Jest także fragment występu będącego supportem koncertu Marka Bilińskiego przed
supermarketem M1 w Łodzi z reakcją publiczności. Publiczność właśnie słychać na płycie LIVE dosyć często. Okazuje się że muzyka elektroniczna także potrafi uruchomić w publiczności impulsywne reakcje. To oni pozwalają artyście złapać odpowiedni sygnał gwarantujący improwizacji sukces. Mnie najbardziej przypadł do gustu występ w Stargardzie Szczecińskim. tam też mogliśmy się przekonać co mogą stare dobre syntezatory analogowe MS10, 20 i analogowy sekwencer
SQ10 KORGA. Czysty sekwencyjny "Berlin" to jest to co lubie najbardziej. LIVE jest obowiązkową pozycja dla wszystkich fanów Konrada Kucza.
CACTUS (20.12.99) Warszawa
|
|
|
|

|
Konrad Kucz
"Cosmo"
wydawca: Private
edition | 1999r. |
|
1. Lot na Wenus
2. Na orbicie
3. Czerwone kaniony
4. Wenusianie
5. Tańczące meteory I
6. Sonda R-10
7. Cosmo
8. Tańczące meteory II
9. Powrót (Potęga kosmosu)
PROMOMIX |
muzyka
Konrad Kucz
produced by
Konrad Kucz
|
|
recenzje
Może to już efekt starzenia się, ale coraz częściej zdarza mi się czuć zmęczenie muzyką — głośnymi dźwiękami, natarczywymi rytmami i melodiami. Mam wtedy ochotę uciec w świat ciszy. Ale każdy, kto próbował kiedyś uciec od wszelkich dźwięków generowanych przez zewnętrzne źródła, wie, że osiągnięcie stanu totalnej ciszy jest praktycznie nieosiągalne — zaczynamy słyszeć dźwięki wcześniej
niezauważalne, pozostające poza progiem czułości naszych słuchowych
receptorów: tykanie zegara za ścianą, efekty naprężeń w podłodze, odgłosy kanalizacji w ścianie, wreszcie pulsowanie krwi we własnym ciele… No, chyba że ktoś naprawdę ogłuchnie, czego oczywiście nikomu nie życzę. Ale i w tym wypadku mam wątpliwości. Wszak swe najgenialniejsze dzieła Beethoven stworzył wtedy, gdy tracił fizyczny słuch! A jeśli już odwoływać się do zjawisk fizycznych, to obserwatorom bolidów znany jest fenomen objawiający się słyszeniem dźwięków, których nie powinni słyszeć, bo równocześnie towarzyszą one obserwacji czegoś, co przestrzennie jest oddalone od widza dziesiątki kilometrów. Tak więc słyszany dźwięk musiałby mieć prędkość światła, a nie skromne 330–340
m/s. A jednak… Słyszane dźwięki nazywane są elektrofonicznymi a ich wyjaśnienie to organiczne drgania wywołane bodźcami elektromagnetycznymi towarzyszącymi przelotowi bolidu w atmosferze, odbierane przez umysł człowieka jak prawdziwe dźwięki mechaniczne! Z kolei znane jest powszechnie „słyszenie” bardzo niskich dźwięków całym ciałem. Proszę więc zrozumieć moje wątpliwości, czy głusi naprawdę nic nie słyszą?
Konrad Kucz
O samym artyście i jego bogatej działalności artystycznej można przeczytać na stronach internetowych, m.in.:
www.requiem.serpent.pl
Dawno temu, gdy byłem młodym chłopakiem i zaczytywałem się w literaturze science fiction, często przed zaśnięciem mój umysł udawał się w podróże do światów odległych gwiazd. Był to w większości czas ciszy i spokoju, dający wytchnienie po trudach powszedniej krzątaniny i szkolnych stresów. Nie miałem jeszcze wtedy zwyczaju puszczania sobie z magnetofonu muzyki na dobranoc, więc najczęściej jedyną muzyką słyszaną przed zaśnięciem były dziwne kompozycje wyobraźni. Ostatnio odniosłem wrażenie, że mogłaby z tego powstać właśnie taka muzyka, jaką odnalazłem na płycie Konrada Kucza „Cosmo”. Na początku jest odliczanie. Takie zwykłe banalne odliczanie jak przed
każdym startem z kosmodromu. Potem, o dziwo, nie ma żadnych huków włączonych silników, rozgorączkowanych głosów komentatorów itd. Ogarnia nas błogi świat dźwięków, w którym zanurzamy się z prawdziwą lubością. Przedziwny sen na jawie. Z wkładki do płyty dowiaduję się, że to lot na Wenus. Te początkowe 7 min i 19 s mijają zbyt szybko. Ale oto jesteśmy na orbicie. To chyba efekt hibernacji, bo nie wiem, czy jeszcze nie zasnąłem, czy może już się obudziłem. Ze zdziwieniem stwierdzam, że to nie orbita Ziemi. Słyszę, jak ktoś z załogi prowadzi rozmowę z Ziemią, ale jej treść jakby wcale nie docierała do świadomości. Moją uwagę przykuwa dziwny widok. Pod nami tajemnicze czerwone kaniony. Lądujemy. W sferę świadomości coraz nachalniej wdziera się szokująca myśl: nie jesteśmy tu sami? Czyżby w tym fascynującym, ale jakże niegościnnym dla naszych delikatnych białkowych struktur organicznych świecie istnieli
jacyś Wenusjanie? Ale oto naszą uwagę przykuwają zadziwiające zjawiska w górze, na niebie (swoją drogą, czy można to nazywać niebem, skoro nie jest niebieskie?). Czy to… tańczące meteory? Naszą uwagę od fascynującego zjawiska w górze (a może to coś jak znane nam zorze polarne?) odciąga sygnał z sondy R-10. Czas na konkretną pracę. Powoli zbieramy materiały, które pozwolą zrozumieć porządek tego odmiennego świata (Cosmo). I znowu te, jak je nazwaliśmy, tańczące meteory. Czas na łączność z bazą. Wszystko w porządku. Robota wykonana. Możemy szykować się do powrotu. Długiego powrotu. Ale wiem, że potężna magia Kosmosu niedługo zmusi nas do nowej podróży. Tyle jeszcze Nieznanego i Fascynującego przed nami… Płytę „Cosmo” Konrad Kucz zrealizował w roku 2000. Kosmiczne akcenty odnalazłem także na jego ubiegłorocznej płycie „Tracks” z zakamuflowanymi niebieską barwą obrazami powierzchni Marsa na okładce. Muzycznie to już co prawda klasyczne sekwencerowe granie znane z nurtu szkoły berlińskiej. Jednak to, co dla tego muzyka najbardziej typowe, to tzw. ambient — gatunek muzyki elektronicznej cechujący się odejściem
od linearnie rozwijanej linii melodycznej na rzecz luźnej kompozycji plam dźwiękowych. Wszystkim, którzy kiedyś tak jak ja przemierzali lub właśnie przemierzają w wyobraźni kosmiczne otchłanie nieznanych światów, polecam fascynujący kosmos dźwięków Konrada K.
Jacek Drążkowski (Źródło: „Urania — PA” nr 2/2006)
|
|
|
|

|
Konrad Kucz
"Sampler 1"
wydawca:
DIGITON EL CLUB | 1994r. |
|
1. Cargo – Nietykalni!
2. Mikołaj Hertel – Jeździec północnej godziny
3. Marek Bilinski – Nokturn
4. Tomasz Kubiak – Out of Environment Space
5. Władyslaw Komendarek – Kupcy Czasu
6. Deliver – Syriusz B
7. Konrad Kucz – Suita Tatrzańska
8. Robert Kanaan – Atlantyk
9. EQ – Nocna randka z Panią M.
10. Piotr Grinholc – Początek życia
11. Tomasz Ostrowski – Kryształowe łzy |
|
|
recenzje
Maja Państwo przed sobą pierwsza płytę klubowej serii dedykowanej wszystkim znawcom i entuzjastom muzyki elektronicznej. W ten
sposób Digiton rozpoczyna etap dokumentowania i odkrywania tajemnic rodzimej
twórczości, wykorzystującej nowoczesne instrumenty i technologie realizacji komputerowej.
Oryginalność syntezatorowej kolorystyki idzie tu w parze z inwencja artystów
reprezentujących rożne muzyczne idee. Napotkają Państwo utwory będące
częściami obszernych suit nawiązujących do kanonów elektronicznego rocka (Tomasz Kubiak, Deliver), do poetyki swobodnych form (Konrad Kucz), do
klasycyzującego, wirtuozowskiego świata fantazji (Mikolaj Hertel).
Kompozycjom autorów o uznanym dorobku i renomie gwiazd "elektronicznej" estrady (Marek
Bilinski, Władysław Komendarek), towarzysza nagrania odkrywanych, wrażliwych
talentów (Robert Kanaan, Tomasz Ostrowski). Solidny warsztat jest domena
wykonawców orientujących słuchaczy w kierunku el-muzyki środka (Cargo, Piotr Grinholc). W tym
całkowicie polskim wyborze pojawia się także laureat legendarnego
"Moogowiska" – duo EQ.
Kompakt "Sampler 1" jest zwiastunem innych wydawnictw Digitonu (płyt i kaset),
promujących indywidualne dokonania artystów. Wypada dodać, ze ogólnopolskim
debiutom wszystkich tu obecnych muzyków towarzyszył Program III Polskiego Radia i rzesze jego
słuchaczy.
Jerzy Kordowicz
|
|
|
|

|
Konrad Kucz
"Sny polskie"
wydawca:
DIGITON | 1993r. |
|
1. Malancholia
2. Rzeka
3. Świtezianka
4. Menuet
5. Ballada o Liliach
6. Wietrze, Wietrze Jesienny
7. Wiosna Wszędy Życie Budzi
8. Opłyń Mnie Ciemny Lesie
9. Letni Wieczór
PROMOMIX |
muzyka
Konrad Kucz
Krzysztof Droń - guitars (1, 9)
Iwona Trzepałka,
Małgorzata Macierewicz - vokal (2, 9)
Words - Maria Konopnicka i Adam Asnyk
produced by
Jacek Kufirski |
|
recenzje
"Sny polskie" to wieloznaczny tytuł. Poszczególne tytuły utworów wyjaśniają jednak że mowa tu nie o drugiej Japonii czy unii z Europą. Nie mówiąc już o sprawnie działających telefonach w przystępnych cenach. Sprawa raczej dotyczy sielskiej, poetyckiej strony tradycji narodowej. Nawet polszczyzna tu i ówdzie taka niedzisiejsza.... "Wiosna wszędy życie budzi, opłyń mnie, ciemny lesie"... Na tej płycie znajdziemy więcej niż tylko barwny świat elektroniki. Kuczowi towarzyszą gitara Krzysztofa Dronia i głos Ludmiły Łączyńskiej (ex TUBYLCY BETONU). Nastrojowa muzyka bardzo często czerpie z polskiego folkloru, z tradycji ( Zdrowaśka na koniec "Melancholii"), archaicznych niemal brzmień (barwa rogu w "Melancholii" i "Opłyń mnie ciemny lesie"). Dużo z tych "uporządkowanych" muzycznie brzmień jest spowitych nastrojowymi pogłosami, odgłosami lasu, wody czy deszczu (znowu "Melancholia", "Wietrze, wietrze jesienny" i "Opłyń mnie ciemny lesie"). Głos pani Łączyńskiej jest użyty raczej instrumentalnie. Bardzo dużo jest w tej muzyce standardowych figuracji klawiszy, licznych powtórek, nawarstwień rytmów, landrynkowych motywów melodycznych... Gitara urozmaica nieco brzmienie, ale nie zawsze potrafi wpasować się w słodki elektroniczny nurt (skrzypnięcia strun w "Babim Lecie"). Nagrany chyba z rozpędu "Menuet" Bacha na gitarze klasycznej jakoś nie pasuje też do szumiącej w tle wody (lub deszczu). Natomiast melodyjna ale ostra solówka gitary elektrycznej w "Balladzie o Liliach" istotnie pasuje do elektronicznych barw tej muzyki. Konrad Kucz ma pomysł na użycie swego bogatego instrumentarium. Wydaje się, że czasami świetna nastrojowo muzyka mogłaby być podparta trochę większą inwencją kompozytorską, rozwinięciem pomysłów melodycznych, błyskotliwością aranżacyjną....Ale połączenie tylu polskich wątków bez podparcia tekstowego jest na pewno nie lada zadaniem twórczym. Słuchałem wielu fragmentów z dużą ciekawością. I o to chyba chodziło.
Krzysztof Celiński (Tylko Rock1993)
"Sny polskie" by Konrad Kucz is similar in some ways to "Sudetony" by Andrzej
Szymalski, but the use of more varied instruments and sounds (including voice on a couple of song) places it fourth on my list. It leans toward very early Tangerine Dream at
times, but at others it sounds very much in the nineties. The recording quality is not quite as good as the
rest, hoever. Thr 14-1/2 minute opening track "Melancholia" is deepest and best song, but I also like "Ballada o Liliach".
Mark Ashby BEYOND THE HORISON vo.3 no.1 october–december 1994
|
|
|